Przeczytałam książkę „Zdążyć przed pierwszą gwiazdką" napisana przez Katarzynę Grochę. Z mojego punktu widzenia to typowa historia z typowym tematem, który zazwyczaj znajdujemy w książkach o Wigilii i świętach. Bohaterka doświadczyła zły rzeczy w przeszłości i pamięta o nich. Potem coś się dzieje, co zmienia jej opinię, a następnie chce mieć zwykłą Wigilę i w końcu znajduje miłość.
Głowna bohaterka ma na imię Natalia. Natalia nie lubi świąt, szczególnie Wigilii, a uważa, że święta są dla ludzi, którzy znają miłość, takich jak rodziny, pary spodziewające się dziecka lub dla dzieci. Święta nie są dla niej, bo jest osobą samotną. Uważa też, że święta są dla ludzi uduchowionych. Wydaje mi się, że bohaterka chce uczestniczyć w świętach, ale nie pozwola sobie na to. Może ma jakaś winę, bo powiedziała coś o "odkupienia win przeszłych i przyszłych". W tekscie to też interesująca równowaga między Wigilią tradycyjną i Wigilią w dzisiejszych czasach, w których kupujemy za dużo rzeczy, których nie potrzebujemy. To wiemy, bo Natalia myśli o ludziach, którzy wolą cisze kościele nad gwar supermarketów. To symbolizuje, że Natalia prawdopodobnie chce świętować i pamętać o tradycyjnej Wigilii. To coś, że później się dowiadujemy.
Natalia wspomnia przez książkę o czasach, kiedy była dzieckiem i jej wspomnienia są dobre i złe. Przez jej wsponmienia poznajemy matkę i ojca Natalii, ciocię Jasminę i jej męża, kuzyn Piotra, który mieszka w Kanadzie i sąsiadów, którzy mają syna - Łukasza. Zazwyczaj spotykali się na Wigilię na kolację, ale jedno po drugim przestają z nimi uczestniczyć. Po pierwsze, ojciec Natalii, komu natalia zdawała się, że wierzy w Mikołaja i renifery z powodu wilgotnych butów taty i bo kochał ją, odszedł i nie wracał. Po drugie, ciocia Jasmina i jej mąż przeprowadzili się do innego miasta, ale wysyłali kartki. Nie wiem co się stało z sąsiadami, ale ich syn przeprowadził się do Francji i tam się ożenił.
Od tego dnia, w którym ojciec Natalii odszedł, matka Natalii wypadła na siebie. Uważam, że martwiła się, że ktoś będzie traktować Natalię tak jak mąż traktował ją, ponieważ powiedziała Natalii "Nie ufaj mężczyznom" i "musisz sobie radzić sama", co jest trochę dziwne. Niestety Natalia posłuchała mamy i odeszła od Krzysztofa, bo po prostu nie lubi świąt. Krzysztof powiedział Natalii, że ona nie wie, co to znaczy kochać. Może miał rację, ale nie całkowicie. Natalia prawdopodobnie nie kochała Krzysztofa, bo przez prawie całe swoje życie chciała Łukasza, ale Łukasz nie chciał z nią bawić.
Nagle Łukasz wrócił do domu rodziców, a Natalia miała pomysł machnąć do Łukasza ręką, ale zdecydowała wobec tego, mimo że wiedziała, że odszedł od żony. To dla mine oczywiste, że zbyt dużo i mocno wierzy w słowa matki, dlatego nie ufa mężczyznom i nie chce sytuacji, takich jak była jej matka. Chociaż nie do końca tego wierzę, ponieważ matka Natalii już nie żyje i wydaje mi się, że Natalia chce coś więcej w życiu, który jest potwierzony, gdy znajduje w domu listy od taty. Natalia jest właścicielką domu odziedzieczonego po rodzicach, więc może pojąć wlasną decyzję. Natalia czyta listy od taty i nagle chce świętować. Myślę, że matka Natalii nie dawała jej listów. Nie jestem pewna, ale jestem przekonana, że to był moment, w którym zmieniła głową i opinię o świętach, a teraz nie na nikogo, któ będzie ją krytykować.
Natalia kupiła jedzenie, choinkę i położyła na stole nakrycie dla nikogo, a potem przygotowała się do świąt. Powiedziała jakieś „dziękuję", „przepraszam" i „proszę" do świeżego powietrza. Następnie Łukasz stanął na drzwiach, potem wszedł do domu, żeby pomoć Natalii z choinkę i w końcu zdali sobie sprawę, że się kochają. A też jest pies. Psa nie rozumiem. Skąd ten pies?
Podsumowując, to była dobra książka z typową fabulą o kimś, kto jest smutny a późnej znajduje miłość i rodzinę w sam raz na Wigilię i nie mam żadnuch wątpliwości, że będą żyć szczęśliwie na zawsze z tym dziwnym psem, który pojawił się znikąd.